Narkotyki, partyzanci i Pablo Escobar – witamy w MEDELLÍN

Kolumbia jeszcze niedawno kojarzyła się z dość nieprzyjaznym miejscem do życia. Wciąż trwała oficjalna wojna pomiędzy siłami rządowymi, a uzbrojonymi partyzantami z licznych ugrupowań ukrywających się w dżungli. Zdarzały się porwania, zabójstwa i podkładanie bomb w samochodach. Mimo tego, że był to konflikt wewnętrzny, jego ofiarami czasem stawali się również turyści. Sprzyjał on także eskalacji przemocy i przestępczości, przez co napady z bronią w ręku nie należały do rzadkości. Wieloletnią wojnę domową w teorii zakończył traktat pokojowy w 2016 roku.

Medellín nocą

Partyzanci


Całe zagadnienie jest wyjątkowo złożone i wielowątkowe, więc przedstawię Wam je tutaj tylko skrótowo. Zainteresowani szczegóły mogą doczytać wyszukując informację dotyczące haseł FARC, Kolumbijska wojna domowa, Pablo Escobar, Kartel z Cali. W latach 60-tych rozgorzał na nowo konflikt rozpoczęty w 1948 roku pomiędzy zwolennikami komunizmu (głównie ludnością wiejską), a liberałami (zwolennikami ówczesnego rządu. Po jednej stronie barykady były zbrojne ugrupowania, takie jak Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii (FARC, hiszp. Fuerzas Armadas Revolucionarias de Colombia), Armia Wyzwolenia Narodowego (ELN, hiszp. Ejército de Liberación Nacional), Ruch 19 Kwietnia (hiszp. Movimiento 19 de Abril, M-19) i wiele innych, a po drugiej kolumbijski rząd. Od lat 70-tych ugrupowania partyzanckie zaczęły wykorzystywać handel narkotykami do finansowania swojej działalności. Ich bazy umieszczone były w głębokiej dżungli, co nie tylko dawało im schronienie, ale również, dzięki sprzyjającemu klimatowi, umożliwiało uprawę krzaków koki i marihuany. Partyzanci przemycali narkotyki do krajów Ameryki Centralnej, a potem do USA, co przynosiło im milionowe zyski pozwalające na kontynuowanie walki.

Partyzanci FARC w 1999 roku, 
Institute for National Strategic Studies (INSS.) – Strategic Assessment 1998: Engaging Power for Peace, Chapter 7, The Americas.

Kartele narkotykowe i Pablo Escobar

W tym samym czasie powstały potężne kartele narkotykowe, m.in. Kartel z Cali i Kartel z Medellín. Tym drugim kierował słynny Pablo Escobar, który dorobił się sławy najbardziej bezwzględnego barona narkotykowego wszech czasów. Swój sukces oparł na haśle plata o plomo (hiszp. srebro lub ołów).  Wbrew mylnemu poglądowi nie było to hasło, które słyszeli obrabowywani ludzie, ale dotyczyło ono korumpowania urzędników i funkcjonariuszy policji. Mieli oni wybór – albo przyjąć łapówkę i być na usługach Escobara lub pewnego wieczoru już nigdy nie wrócić do domu. W najlepszym czasie Kartel z Medellín zarabiał 60-100 milionów dolarów DZIENNIE z handlu narkotykami na całym świecie, dostarczał ponad 96% narkotyków do USA i kontrolował 90% światowego rynku kokainy. Pablo Escobar, mimo że bezwzględny dla przeciwników, zgrywał dla mieszkańców Medellín Robin Hooda. Dofinansowywał miejskie kluby sportowe, rozdawał pieniądze biednym i pilnował, aby panowała sprawiedliwość. Mieszkańcy miasta do tego stopnia go polubili, że pomagali mu się ukrywać przed policją. Ostatecznie, po 23 latach funkcjonowania kartel rozpadł się po śmierci Escobara, która nastąpiła podczas szturmu zorganizowanego przez specjalne jednostki kolumbijskie i amerykańskie.

Pablo Escobar, 1977, By Colombian National Police – Colombia National Registry; Colombian National Police

Rozwiązanie problemu największego kartelu narkotykowego nie zakończyło niestabilnej sytuacji w Kolumbii. Przy współpracy z USA kolumbijski rząd powoli rozprawiał się z kolejnymi ugrupowaniami i konflikt trwał aż do 2016 roku, kiedy to podpisano traktat pokojowy. Przekształcił on ostatnią i zarazem najsilniejszą grupę (FARC) w partię polityczną, która ma zagwarantowane miejsca w parlamencie przez najbliższych kilka lat.

Podpisanie traktatu pokojowego w 2016 roku, 
Gobierno de Chile

Wojna pochłonęła około 400.000 ofiar, z czego większość to cywile. Ginęli oni podczas operacji zbrojnych, ale także z rąk innych cywilów, podejrzewani przez swoich sąsiadów o współpracę z niewłaściwą stroną. Wypytywani przez nas Kolumbijczycy niestety odpowiadali, że traktat pokojowy to tylko fikcja. Partyzanci podobno zdali tylko starą broń i dalej niektóre oddziały ukrywają się w dżungli kontynuując swoją działalność dzięki pomocy finansowej zapewnionej na mocy porozumienia o zakończeniu wojny.

Comuna 13

Jednym z owoców wieloletniego konfliktu i działalności Pablo Escobara jest tzw. Comuna 13, czyli coś w stylu brazylijskiej faweli. Jest to dzielnica, w której w latach 70-tych zaczęli osiedlać się ludzie, którzy nie mieli dokąd pójść. Przy wsparciu Escobara budowali swoje domy na ziemi będącej własnością lokalnych potentatów, którzy nie mieli nic do powiedzenia. Nowi mieszkańcy nie płacili za działki ani za media. Powstała okolica, do której nikt z zewnątrz nie miał odwagi się zapuszczać. To tam rekrutowano nowych członków, którzy wykonywali dla Kartelu brudną robotę. Po jego upadku okolica pozostała pod kontrolą mniejszych ugrupowań i dopiero w 2002 roku zakrojony na szeroką skalę szturm połączonych sił policji i wojska, z użyciem helikopterów, pozwolił przywrócić względną kontrolę nad dzielnicą. Niestety, podczas 4-dniowych walk zginęło 9 postronnych osób, a setki zostało rannych. Szturm spowodował też olbrzymie straty materialne mieszkańców Comuny 13. Aby zapobiec zamieszkom, rząd złożył obietnicę naprawienia szkód i przeprowadzenia inwestycji w dzielnicy. Niemożliwe stało się możliwe i w ciągu paru lat dzielnica przeszła metamorfozę. Zniszczone domy zostały naprawione, powstało dużo punktów usługowych, centrów kulturalnych i przyjemnych kawiarni, a co roku odbywają się konkursy graffiti, które ściągają najlepszych artystów z całej Ameryki Południowej i nie tylko. Zwieńczeniem „ucywilizowania” Comuny 13 było wybudowanie sześciu ciągów ruchomych schodów, które znacznie ułatwiają przemieszczanie się po tej położonej na stromym zboczu dzielnicy. Jednak brzydkie kaczątko nie zamieniło się od razu w łabędzia. Wciąż lepiej nie zapuszczać się tam po zmroku, a w dzień nie zbaczać z utartych, turystycznych ścieżek.

Comuna 13
Co roku odbywają się tutaj konkursy graffiti
Nie tylko graffiti Comuna żyje
Widok na Medellín ponad dachami Comuny 13

Podczas pobytu w Kolumbii nie przytrafiło nam się nic złego, ale nie oznacza to, ze jest już tam zupełnie bezpiecznie. Napady z bronią w ręku to wciąż codzienność, chociaż porwania dla okupu zdarzają się już trochę rzadziej. Głęboko w dżungli (stanowiącej prawie 60% powierzchni Kolumbii) partyzanci kontynuują swoją działalność zbrojną i narkotykową, a od Kolumbijczyków wielokrotnie słyszeliśmy, żebyśmy nie myśleli o zapuszczaniu się w pobliże granicy z Ekwadorem, na wybrzeże Pacyfiku, a tym bardziej do amazońskiej dżungli.

Dodaj komentarz