BRAZYLIA – subiektywne podsumowanie

W Brazylii spędziliśmy równo 2 miesiące. Przejechaliśmy prawie 6 tysięcy kilometrów, spędzając wiele godzin na rozmowach z kierowcami i ludźmi, którzy przygarnęli nas do siebie.  Oto nasze obserwacje i ciekawostki, których się dowiedzieliśmy.

RÓŻNICE

Jak już wcześniej wspominaliśmy, poszczególne stany bardzo się od siebie różnią pod względem krajobrazu, języka, ludzi, jedzenia. Bahia na przykład jest najbardziej ‚dzikim’ stanem – najbardziej chaotycznym i zaśmieconym. Panuje tam największe bezrobocie, większość mieszkańców jest czarnoskóra, jedzenie jest bardziej ostre, a portugalski brzmi tam najbardziej melodyjnie. Za to stany południowe, jak np. Parana są bardziej ‚europejskie’ – czystsze i zorganizowane. Wiele mieszkańców to potomkowie Europejczyków, którzy emigrowali do Brazylii pod koniec XIX w lub po II Wojnie Światowej, w związku z czym można spotkać wiele białych osób z blond włosami, a także zjeść typowo europejskie jedzenie, jak np. pizza.

Porównanie przykładowej ulicy Salvadoru (Bahia) i Kurytyby (Parana)

ŚMIECI 

Brazylia jest piękna, ale niestety, bardzo zaśmiecona. Przemieszczając się pomiędzy kolejnymi punktami mijaliśmy mnóstwo odpadków wzdłuż drogi, ale także w miastach. Kiedy kierowcy pytali nas jak nam się podoba Brazylia, zawsze bardzo zachwalaliśmy kraj, ale zwracaliśmy ich uwagę na ilość śmieci. Wszyscy przyznawali nam rację, ale zdarzało się, że kierowca chwilę po takiej rozmowie zjadał batonika, a papierek wyrzucał przez okno… Generalnie brakuje świadomości ekologicznej. W sklepach sprzedawcy każde warzywo pakują w osobny worek, i jeszcze wszystkie razem do kolejnej reklamówki. A potem to wszystko niestety zostaje gdzieś przy drodze. W miastach nie ma segregacji śmieci, a swoją cegiełkę do zanieczyszczeń dokładają fawele – nie ma tam kontenerów na śmieci, zresztą śmieciarka nie miałaby nawet jak tam podjechać. W rezultacie ludzie zostawiają śmieci na ulicy, przed wejściem do slumsu. Na faweli Julio Otoni w Rio de Janeiro spędziliśmy tydzień – każdego dnia przed wejściem piętrzyła się góra śmierdzących odpadów, czasami „sok ze śmieci” spływał w dół ulicy. Należy jednak dodać, że zdecydowanie większy problem jest w północnej części kraju. Chociaż istnieją chlubne wyjątki. Grupa Brazylijczyków z Bahia, którą Michał spotkał w parku Chapada Diamantina, o dziwo, nawet zabrała ze sobą śmieci, które wyprodukowali na jednym ze wzgórz, żeby wyrzucić je poza terenem parku. I na dodatek były to śmieci organiczne – skórki od bananów i arbuza.

Śmieci przy wejściu na fawelę

JĘZYK

Tylko i wyłącznie portugalski. W najbardziej turystycznych częściach Rio, angielski może i mógłby się przydać, ale generalnie bez choćby podstaw portugalskiego (które na szczęścia miał Michał) byłoby nam bardzo trudno. Hiszpański też się przyda, bo jest bardzo podobny i dzięki temu można szybko poduczyć się tak zwanego „portuñol” – czyli mieszanki hiszpańskiego i portugalskiego, dzięki której też można się dogadać (przypadek Oli). Trzeba też dodać, że Brazylijczycy często rozmawiali z nami tak, jakby w ogóle nie zdawali sobie sprawy, że możemy nie rozumieć – mówili szybko, niewyraźnie, z pełną buzią. Raz nawet w jednym hostelu pani sprzątaczka obraziła się na Olę, że nie odpowiedziała, gdy ta mamrocząc coś pod nosem nas zaczepiła (w rzeczywistości odpowiedziała, ale może za cicho 😉 ). Dopiero właściciel hostelu jej później wytłumaczył, że jesteśmy cudzoziemcami i nie rozumiemy wszystkiego.

Żeby żaden kierowca nie miał wątpliwości – da się z nami pogadać po drodze!

POLITYKA I RELIGIA

Absolutnie każdy kierowca poruszał ten temat. Żalili się, że jest ogromna korupcja, że prezydent jest największym złodziejem wszech czasów, że prawo sprzyja rabusiom. Przykładowo: kierowca TIRa zostaje napadnięty i zabity. Sprawca zostaje złapany i idzie do więzienia. Jeżeli sprawca miał na utrzymaniu żonę i dziecko, na czas jego pobytu w więzieniu dostają co miesiąc pomoc finansową od państwa. Jeżeli kierowca miał na utrzymaniu żonę i dziecko, jego rodzina nie dostaje nic. W temacie religii zostaliśmy przepytani przez praktycznie każdą osobę, którą spotkaliśmy. Brazylijczycy są dość religijni, głównym wyznaniem jest katolicyzm. Na północy obecne są także religie plemienne i afrykańskie np. candomble, natomiast na południu wiele młodych osób nie wyznaje żadnej religii. Na początku byliśmy dość zaskoczeni i skrępowani bezpośrednimi pytaniami o naszą religię, gdyż baliśmy się, że jeśli odpowiemy, że żadnej nie mamy, to zostaniemy przegonieni natychmiast jako bezbożnicy. Na szczęście nic takiego się nie stało i każdy tylko kiwał głową ze zrozumieniem i przyznawał nam rację, że można być dobrym człowiekiem nie mając żadnego wyznania.

Kościół Nosso Senhor do Bonfim w Salvadorze, w którym odbywają się zarówno ceremonie katolickie jak i Candomblé

TRANSPORT

Kolejowy w zasadzie nie istnieje. Pojedyncze linie kolejowe istnieją wokół największych aglomeracji, czasem zdarzy się linia towarowa, w szczególności w Minas Gerais. Natomiast ciężarówkami przewozi się praktycznie wszystko. Na drogach jest ich mnóstwo, wiele ciężarówek ma podwójną naczepę i ważą w sumie nawet 70 ton (podczas gdy w Polsce dopuszczalna masa to 40 ton). Wiele z nich jest bardzo starych, podobnie jak samochody osobowe.

Ładunek specjalny

JEDZENIE 

Jak już wspominaliśmy, różne w różnych stanach. W Bahia bardziej pikantne, w Minas Gerais bardziej serowe, w Parana bardziej europejskie. Są jednak dwie rzeczy, które da się zauważyć w całym kraju: przepyszna wołowina (nawet w najtańszych jadłodajniach!) i mnóóóóstwo cukru. Zamawiając kawę trzeba powiedzieć, że chce się nie słodzoną. Inaczej dostaje się roztwór cukru o kolorze i zapachu kawy… No chyba, że ktoś taką lubi. Np. Michał. Czekolada też ma bardziej smak cukru, niż kakao. Brazylijczycy spożywają też ogromne ilości słodzonych, gazowanych napojów. Rzadko kiedy do obiadu pije się tu wodę, czy herbatę. Inną jedzeniową ciekawostką jest ‚taxa de desperdício’, czyli dosłownie tłumacząc ‚podatek za resztki’. W Brazylii jest bardzo wiele restauracji typu ‚jesz ile chcesz’, w dodatku są tanie – ceny między 10 a 15 PLN. Żeby uniknąć sytuacji, gdy ktoś nakłada sobie górę jedzenia, a potem połowy nie jest w stanie zjeść, wprowadzono opłatę za pozostawione resztki. Zwykle rzędu 5 – 10 PLN. Bardzo dobry pomysł, żeby ograniczyć marnowanie jedzenia.

Michał szczęśliwy nad swoim talerzem. Czy dziś uda się nie zapłacić taxa de desperdício?

BEZPIECZEŃSTWO 

To zawsze kwestia bardzo względna. Nam nic się nie stało, nie mieliśmy ani jednej niebezpiecznej sytuacji (ze strony ludzi). Spacerowaliśmy nocą po Rio, mieszkaliśmy na faweli, spaliśmy na stacjach benzynowych, jeździliśmy stopem. Spotykaliśmy samych dobrych ludzi. I każdy z tych ludzi mówił nam, że musimy na siebie bardzo uważać, bo jest niebezpiecznie. Jako, że nas nic złego nie spotkało, może nam się wydawać, że przesadzają. Jednak każdego dnia media donoszą o kolejnych napadach i rabunkach, a w dniu naszego wyjazdu z Rio w Rocinhi – w jednej z bardziej niebezpiecznych faweli wybuchła strzelanina  między gangiem, a policją, w wyniku której zginęło kilka osób (w tym jeden turysta przejeżdżający pobliską autostradą). Ponadto mijaliśmy mnóstwo budynków ogrodzonych wysokimi murami, z drutami kolczastymi lub pod napięciem. Inną kwestią jest bezpieczeństwo na drodze. Kierowcy ciężarówek mówili, że jest bardzo dużo wypadków, a wiele osób prowadzi pod wpływem narkotyków czy alkoholu. Nam samym zdarzało się zatrzymywać z kierowcą na przerwę, podczas której ten wypijał 2 piwa i jakby nigdy nic jechał dalej, kiedy nam już kręciło się w głowie.

Nasza bezpieczna fawela

LUDZIE

Absolutnie niesamowici. Otwarci, uśmiechnięci, zagadują obcych na ulicy. Niesamowicie gościnni i pomocni, przynajmniej dla dwóch białasów z plecakami, kaleczących coś po portugalsku. Tak jak wspominała Manja, może i są biedni, może brakuje im edukacji, ale na pewno nie brakuje im serca dla drugiego człowieka, takiej zwykłej serdeczności, bezinteresownego uśmiechu na ulicy czy krótkiej rozmowy w sklepie. Urzekło nas, kiedy w zatłoczonym autobusie starszy Pan na miejscu siedzącym, wziął od stojącej obok Pani torebkę na swoje kolana, żeby ta nie musiała jej trzymać. Jakoś nie wyobrażamy sobie takiej sytuacji w Polsce. Generalnie można też zauważyć większą tolerancję dla środowisk homoseksualnych – małżeństwa i adopcja dzieci w takich parach są dozwolone, widać ich też więcej na ulicach, bo nie muszą się ukrywać przed nietolerancyjnym społeczeństwem. Ponadto poznaliśmy wiele osób mających dzieci z różnymi partnerami – mają chyba mniej formalne podejście do związków.

Jedni z wielu, których zapamiętamy na długo

KOMUNIKACJA MIEJSKA

Oczywiście chaotyczna, rozkład jazdy uniwersalny: ‚jak przyjedzie to będzie’.  Wszyscy muszą wejść przednimi drzwiami, i po opłaceniu przejazdu przejść przez niewygodne bramki do tylnej części autobusu, co często powoduje zatory z przodu. Nie ma biletów, po prostu płaci się w autobusie, więc za każdym razem przesiadając się trzeba zapłacić na nowo (ceny między 3,50 a 4,10 PLN). Zazwyczaj nie płaci się kierowcy – prawie zawsze jest druga osoba sprzedająca bilety, więc miasta ponoszą większe koszty komunikacji. Spróbujcie ponarzekać na komunikację w Warszawie 😉 Podobna sytuacja jest w restauracjach – zatrudnionych jest wiele osób do różnych czynności, które mogłyby być wykonywane przez jednego pracownika. Inna osoba zbiera zamówienie, inna nakłada jedzenie, a jeszcze inna przyjmuje zapłatę.

W autobusach należy ustępować miejsca także osobom otyłym 🙂

DOŁADOWANIE TELEFONU

Ku naszemu zdziwieniu, najbardziej oczywistym miejscem do doładowania telefonu są… apteki 🙂 Niemal wszystkie wyposażone są w specjalne terminale, podczas gdy nie jest to takie oczywiste w kioskach czy supermarketach. Ponadto w sieci, z której my korzystaliśmy można było kupić doładowania w kwocie 9,99, 10,00, 19,99 lub 20,00 BRL. Bardzo logiczne 🙂

Jedna z wielu aptek, gdzie można kupić doładowanie telefonu

PODSUMOWUJĄC

Jak widać, Brazylia to zupełnie inny świat. Z jednej strony niesamowite krajobrazy i szalenie przyjaźni ludzie, z drugiej strony mnóstwo śmieci, które ci ludzie zostawiają niszcząc swój własny kraj. Jest dużo chaosu, nieraz niezorganizowania. Ma to jednak swój urok. Czy chcielibyśmy tam zamieszkać? Raczej nie. Jednak naszym zdaniem zdecydowanie warto poznać tą inność, zachwycić się ludźmi, krajobrazem i smakami.

Praktyczne wskazówki dla planujących podróż po Brazylii w następnym wpisie!

Dodaj komentarz