Portrety szczęścia #4 – Bianca i Sebastian [ARGENTYNA]

Do San Martin de Los Andes dojeżdżamy z Bariloche przepięknym Szlakiem 7 Jezior. Zostajemy przyjęci na Couchsurfingu przez Biankę i jej partnera Sebastiana. W progu wita nas ich ciekawska kotka Luna. Zrzucamy rzeczy i szybko idziemy kupić warzywa na kolację. Mięsny omijamy szerokim łukiem, gdyż nasi gospodarze żyją w zgodzie z naturą. Nie jedzą produktów pochodzących z produkcji przemysłowej oraz nie uznają zabijania i wykorzystywania zwierząt.

Bianca

Bianca ma 26 lat, kocha naturę i przeprowadziła się do San Martin z Buenos Aires, aby być bliżej niej. Interesuje się wpływem naturalnych składników naszej diety na zdrowie fizyczne i psychiczne. Prowadzi zajęcia z kuchni wegańskiej, na których pokazuje uczestnikom, jak gotować zdrowo i skąd brać składniki. W jej domu nie ma detergentów ani lekarstw. Nie ma mydła, proszku do prania, ani tabletek na ból głowy. Wszystkie te środki produkuje z naturalnych, roślinnych składników. W jej domu wszystkie odpady są segregowane, szczątki organiczne służą jako kompost dla ubogiej, patagońskiej gleby.

Sebastian

26-letni weganin, który w szkole miał ksywę „Polak”. Przez to zawsze czuł pewną więź z Polską i jest szczęśliwy, mogąc nas gościć. Skończył szkołę muzyczną i komponuję muzykę na gitarę. Utrzymuje się z grania w knajpach i na ulicy i twierdzi, że to jest jedyna praca, która przynosi mu przyjemność. Obecnie przechodzi przez okres oczyszczenia – przestawienia się na życie w zgodzie z naturą.

Bianca, Sebastian i kotka Luna

MandO: Dlaczego podjąłeś decyzję o zmianie stylu życia?

Sebastian: Gdy byłem w Ekwadorze, prawie utonąłem w morzu. Nigdy nie byłem tak blisko śmierci. W tamtej chwili byłem zupełnie sam. Ostatecznie wszystko się dobrze skończyło, ale cała sytuacja dała mi dużo do myślenia. Doszedłem do wniosku, że wiele rzeczy robiłem nie tak, jak powinienem. Zacząłem zmieniać swoje życie, aż obrało ono inny kierunek i dziś jestem tu, gdzie jestem.

Bianca: W moim przypadku nie było jednego, konkretnego impulsu. Wiele rzeczy sprawiło, że zechciałam zmienić swoje życie. Zorientowałam się, że nie byłam szczęśliwa. Miałam nałogi, nie doceniałam tego co miałam: przyjaciół, domu, rodziny. Głównym czynnikiem, który otworzył mi oczy, był bardzo nieudany związek. Dużo w nim cierpiałam. Zorientowałam się wtedy, że to ja jestem odpowiedzialna za to, jak wygląda moje życie i powiedziałam sobie: „Mogę to wszystko zmienić!”. Były to drzwi, które zaprowadziły mnie do innego świata. cały proces był długotrwały i nadal trwa, wciąż zmieniam swoje życie na lepsze.

M&O: Czy możesz powiedzieć coś o swoich marzeniach?

Sebastian: Moje marzenia ciągle się spełniają. Moim największym marzeniem jest życie w symbiozie z naturą. Chciałbym koegzystować z przyrodą tak, aby pozostała ona niezmieniona. Swoje marzenia często wyrażam przez muzykę, którą komponuję, są dla mnie inspiracją.

Bianca: Wydaje mi się, że moje obecne życie jest spełnieniem marzeń, które kiedyś miałam. Życie w pięknym miejscu otoczonym górami, blisko natury, praca na własny rachunek to był mój sen, o którym nie myślałam, że może się ziścić. Oczywiście, mam też jeszcze niespełnione marzenia. Jedno z nich jest trochę utopijne. Chciałabym, aby wszyscy ludzie cieszyli się dobrym zdrowiem. Żeby odkryli, jak mocno jesteśmy połączeni ze sobą nawzajem, z przyrodą, ze zwierzętami i żyli w harmonii i pokoju. Każdego dnia o tym myślę i staram się przekazać temu marzeniu moją dobrą energię. Moim osobistym marzeniem jest dalsze podróżowanie i poznawanie nowych miejsc, ludzi i sposobów na życie.

M&O: Co znaczy dla Ciebie szczęście?

Sebastian: Szczęście to możliwość zapamiętania obecnej chwili. Możliwość przypomnienia sobie przeszłości w przyszłości. Moim zdaniem, możemy być szczęśliwi tylko wtedy, kiedy jesteśmy sobie to w stanie uświadomić.

Bianca: Być w zgodzie z samym sobą, bez względu na okoliczności. Miłość jest szczęściem. Dużo rozmawialiśmy z Sebastianem o tym, czym jest miłość. Dla mnie to właśnie ona jest szczęściem, sensem bycia i powodem, dlaczego jesteśmy na tym świecie. To ona sprawia, że wszystko funkcjonuje tak, jak powinno. świadomość, że miłość istnieje sprawia, że jestem szczęśliwa.

M&O: Co robisz, aby być szczęśliwym?

Sebastian: Staram się być autentyczny. To wszystko.

Bianca: Dbam o siebie. Podczas mojej przemiany, uświadomiłam sobie, że nie słuchałam swojego organizmu. Dbanie o siebie to bardzo ważna rzecz, gdyż dzięki temu mogę lepiej dbać o innych i mieć lepsze relacje z ludźmi.

Gdy Bianca dowiedziała się o problemach Oli z kolanem, podarowała jej olejek z konopii indyjskiej. Po 1,5 miesiąca jego użytkowania okazuje się, że ból i sztywnienie nie są już tak dokuczliwe. Może rzeczywiście czasem warto sięgnąć najpierw po naturalne lekarstwa, zamiast chemicznych środków?

Dodaj komentarz