KOLUMBIA – informacje praktyczne

W Kolumbii spędziliśmy 1,5 miesiąca przemierzając 3135 km. Przejechaliśmy kraj od południa do północy, wybrzeżem i z powrotem do centralnej części kraju. I oczywiście, że nie zobaczyliśmy wszystkiego. Ale coś tam wiemy, to się wypowiemy

Nasza trasa:

Co zwiedzać:

  • Las Lajas (00°48′21.86″N 77°35′00.9″W)

Pięknie położone, imponujące sanktuarium, zaraz przy granicy z Ekwadorem

  • Mocoa (01°08′47.92″N 76°38′53.71″W)

Posmak kolumbijskiej dżungli, z wodospadami i kąpielami w rzece. Jest bardzo tanio.

  • Popayán (02°26′26.97″N 76°36′22.21″W)

Kolonialne miasteczko z białą starówką. W Kolumbii jest kilka podobnych, więc nie jest to punkt absolutnie obowiązkowy, ale skoro jest po drodze, to czemu nie.

  • San Cipriano (03°50′28.45″N 76°53′56.1″W)

Wioska czarnej społeczności Kolumbii, położona w dżungli nad krystalicznie czystą rzeką. Bardzo fajne miejsce do zrelaksowania się z dala od tłumów

O wszystkich powyższych miejscach pisaliśmy tu.

  • Salento (04°38′14.35″N 75°34′11.24″W)

Urocze miasteczko otoczone plantacjami kawy, na których można się dowiedzieć o procesie produkcji i degustować najlepsze kolumbijskie specjały. Dodatkowo, pobliska Valle de Cocora z 80-metrowymi palmami zapiera dech w piersiach. Jechać tam koniecznie! A poczytać i pooglądać obrazki można u nas, tutaj.

  • Medellín (06°14′39.62″N 75°34′24.84″W) 

Ciekawe miasto z ciekawą historią i dzielnicą niesamowitego streetartu. Więcej pisaliśmy tu.

  • Guatapé (06°14′03.18″N 75°09′42.28″W)

Bardzo kolorowe miasteczko położone nad niesamowitym zalewem. Jest punkt widokowy, gdzie pięknie widać całą zatokę. Miasto natomiast ma swój charakterystyczny klimat, trochę zahaczający o tandetę, ale całość jest spójna i jakoś tak urocza. Idealne na jednodniową wycieczkę z Medellín.

  • Cartagena (10°25′20.88″N 75°32′20.32″W)

Piękne, kolonialne miasto na wybrzeżu. Jednak jeśli chodzi o plażowanie, nie ma tam naszym zdaniem czego szukać – miejskie plaże, w porównaniu do innych plaż na wybrzeżu są po prostu słabe, a pobliska Playa Blanca jest bardzo turystyczna i zatłoczona. Cartagena jest za to dobrym punktem wypadowym na niesamowite (podobno, nie byliśmy) Islas del Rosario.

  • Parque Tayrona (11°19′19.06″N 74°02′36.17″W) i Palomino (11°14′48.33″N 73°33′28.26″W)

Parque Tayrona to prawdziwy karaibski raj, jednak trzeba mieć na uwadze, by NIE BYĆ tam podczas weekendu. Palomino za to, jest fajną wioską o hipisowskim klimacie. Plaża jest słabsza, niż w Parque Tayrona, ale przynajmniej za darmo. Naszym zdaniem jest to dobra alternatywa dla tych, którzy za bilet do parku płacić nie chcą, a przedzierać się o świcie za darmo „na cebulę” też im się nie widzi.

O kolumbijskim wybrzeżu i o tym, jak przycebulować i za bilet do Tayrona nie zapłacić, napisaliśmy tutaj.

  • Girón (07°04′23.64″N 73°10′08.11″W) i San Gil (06°33′19.03″N 73°07′52.45″W)

To są takie małe, ładne kolonialne miasteczka. W zasadzie nie da się o nich powiedzieć nic więcej, ale jeśli ma się czas, na pewno dużo przyjemniej zatrzymać się tam, niż w tłocznych molochach. Girón polecamy zamiennie z Popayán, bo oba są bardzo podobne. Starówka jest biała, z drewnianymi wykończeniami. San Gil to za to „stolica” sportów ekstremalnych w bardzo rozsądnych cenach. Rafting, paralotnie, bungee – do wyboru do koloru. My w planach mieliśmy rafting, ale ta-dam – denga.

Czego nie zwiedzać

  • Cali (03°25′54.93″N 76°30′40.71″W)

Samo miasto w ogóle nie powala, więc turystycznie naszym zdaniem zaglądać nie warto. Chyba, że komuś bardzo zależy, żeby wybrać się na imprezę salsową. Jeśli tak, to tam jest najwięcej klubów i ponoć najautentyczniejsza salsa.

Gdzie spać

W większości miejsc bezproblemowo znajdowaliśmy Couchsurfing. Gdzie się nie dało, szliśmy do najtańszych hosteli. Ceny wszystkiego w Kolumbii rosną od taniego południa, do drogiej, turystycznej północy. Na przykład w Mocoa nocowaliśmy w pokoju 2-osobowym za 10000 COP od osoby, ale było dość paskudnie (ciasny pokój z łazienką, ale bez drzwi, tylko z zasłonką – feria zapachów i dźwięków gwarantowana). W Salento z kolei w hostelu z naprawdę rewelacyjnymi warunkami płaciliśmy 20000 COP / 24 PLN za łóżko w pokoju wieloosobowym, a w Palomino 27000 COP za świetne warunki (hostel z basenem i śniadaniem).

Ile to wszystko kosztuje

Tak jak wspomniałam wyżej, ceny bardzo różnią się w zależności od regionu. Kilka przykładów:

  • bułka: 200 – 300 COP / 0,23 – 0,35 PLN
  • banan: 250 COP / 0,29 PLN
  • ananas: 2000 COP / 2,30 PLN
  • obiad w taniej knajpce: 4000 (południe) – 15000 COP (wybrzeże) / 4,61 – 17,28 PLN
  • autobus miejski: 1700 (południe) – 2400 COP (wybrzeże) / 1,96 – 2,77 PLN
  • autobus międzymiastowy (odcinek 300 km): 40000 COP / 46,09 PLN

Autostop

Jedynie 2 razy zdarzyło nam się czekać dłużej na okazję: początkowo przy granicy z Ekwadorem, na pierwszą podwózkę w Kolumbii czekaliśmy godzinę. I później, droga z wybrzeża (Santa Marta) w stronę Bogoty szła bardzo opornie. Od znajomych słyszeliśmy, że w tamtych rejonach też gorzej im szło. Wszędzie indziej łapaliśmy okazje szybko i bez problemów. Od Kolumbijczyków wiemy, że to zasługa białych twarzy – „swoich”, czy Wenezuelczyków już tak chętnie niestety nie podbierają. Jeśli więc masz wyjątkowo ciemną karnację, może być trochę trudniej.

Raz na stopa zabrała nas nawet policja!

Wskazówki

  • W Kolumbijskich miastach ulice są ponumerowane, a nie ponazywane, co ułatwia poruszanie się w miejskiej przestrzeni
  • Nie ma państwowej poczty – usługi pocztowe świadczy firma o wskazującej na to nazwie: 4/72. Żeby wysłać kartkę, trzeba pokazać paszport i podać numer telefonu. Na kartce ląduje 6 znaczków, przez co prawie nie ma miejsca na adres i pozdrowienia. Jedyna kartka, jaką wysłaliśmy z Kolumbii do dziś nie doszła.
  • W większości bankomatów jest prowizja od wypłaty i limit wypłacanej kwoty. Bankomaty bezprowizyjne to BBVA (limit 300 000 COP) i Davivienda (limit 800 000 COP), jednak ten drugi znacznie odradzamy. Mimo, że mamy konto w USD, bankomat wypłacane COP przeliczył na PLN, a potem na USD, więc wyszło gorzej, niż z największą prowizją :/
  • Wymiana dolarów na pesos w kantorach w ogóle się nie opłaca – kurs z kantorów jest zaniżony względem kursu średniego o ok. 10%. Lepiej korzystać z dobrych kont walutowych (polecamy Alior Kantor Walutowy) lub kart przedpłaconych (Revolut).
  • Do szpitala lepiej iść w długich spodniach, bo ochroniarz może nie chcieć Was wpuścić 😀 (true story, pisaliśmy tu)
  • Jeżeli na dworcu autobusowym spotkacie osoby wykrzykujące nazwę miejscowości i chcące Was zaprowadzić do autobusu – nie reagujcie. Zaprowadzą Was 10 metrów do kasy, którą bez problemu znajdziecie sami, a za takie podprowadzenie przewoźnik obciąży Was prowizją 5000 COP / 5 PLN.

Dodaj komentarz