KOLUMBIA – ciekawostki i wrażenia

Kolumbia była zaraz obok Brazylii, moim drugim najbardziej wyczekiwanym krajem tej podróży. Gdy widzieliśmy, że może nam zabraknąć czasu, zaczęliśmy przyspieszać już w Chile, żeby na Kolumbię na pewno go starczyło. Czy było warto?

Ludzie

Kochani, otwarci, uśmiechnięci, pomocni. Śpiewają na głos na ulicy, czy w sklepie. Podczas stopowania wielokrotnie okazywali nam mnóstwo serca, aczkolwiek nie zawsze tak jest. Od wielu kierowców usłyszeliśmy: „Zabrałem was, bo widziałem, że nie jesteście stąd”. Kolumbijczycy „swoim” nie ufają, ale biała skóra i blond włosy to dla nich gwarant bezpieczeństwa. Poza tym bardzo uprzejmi, często mówią na ulicy „dzień dobry” mijanym osobom, tak po prostu. Ale jest też sporo naciągania, także lepiej mieć głowę na karku i rozeznać się w cenach.

W Kolumbii poszliśmy na rekord – 5 osób na stopa w tirze!

Język

Tak jak w poprzednich krajach – hiszpański, i tak jak w poprzednich krajach – ma swoje „kolumbinizmy”. Bardzo podobało nam się, że zamiast zwykłego „proszę pana/proszę pani”, tam na ulicach, bazarach, sklepach, u lekarza, w zasadzie wszędzie, gdzie wchodzicie w jakąś interakcję z ludźmi usłyszycie: mi amor (kochanie), mi vida, (moje życie), mi corazon (moje serce), rey/reina (król/królowa), princesa (księżniczka).
Ciekawe jest też wyrażenie dar papaya, co dosłownie oznacza „dawać papaję”, a w języku potocznym – obnosić się z telefonem i pieniędzmi. No lepiej na ulicach tego nie robić, jeśli nie chce się kusić złodziei.

Oho, ktoś tu daje papaję…

Bezpieczeństwo

Obawialiśmy się, że będzie bardzo niebezpieczne, ale okazało się, że wcale nie jest gorzej, niż w innych krajach Ameryki Południowej. Trzeba wiedzieć, gdzie się nie zapuszczać (są miasta, w których całe dzielnice są pod kontrolą narcosów, np. Agua Blanca w Cali – lepiej niczego tam nie szukać), nie chodzić po ciemku, nie dawać papai, a wszystko będzie dobrze. Szczególnie niebezpiecznym miastem, przed którym ostrzegali nas absolutnie wszyscy, jest Bogota. Tam telefonu nie wolno wyciągać nawet w autobusach miejskich w ciągu dnia. Zdarza się, że w tłumie pasażerów ktoś wsiada tylnymi drzwiami i grożąc nożem rabuje telefon (prawdziwa historia, od znajomych z Couchsurfingu). „Na szczęście” w Bogocie nie mieliśmy dużo okazji, żeby zostać obrabowanym, bo przez większość czasu leżeliśmy w łóżku i odchorowywaliśmy dengę 🙂 A właśnie, a’propos dengi odbyliśmy 2 wizyty w szpitalu, na których pobierano nam krew, dawano zastrzyki i kroplówki. Chyba tylko jedna z pielęgniarek raz użyła rękawiczek. Reszta robiła wszystko gołymi rękami. Mało bezpiecznie.

Na całe szczęście nad bezpieczeństwem mieszkańców czuwa Spiderman

Jedzenie

Szczerze mówiąc, nie za dobre… Tzn. jeśli zamawia się na bazarze kurczaka z ryżem, czy jakieś grillowane mięso, to jest dobre, ale nie jest to nic typowo kolumbijskiego – można to zjeść wszędzie. Mieliśmy też wrażenie, że im dalej na północ kraju, tym tłuściej się je, i ta tłustość pod koniec bardzo nas już męczyła. Fakt, że nie trafiliśmy na sezon owocowy był dodatkowym minusem. Ale też wiadomo, że nie spróbowaliśmy wszystkiego i tak naprawdę może najlepsze kąski ominęliśmy.
Dziwiło nas też, że na bazarach czy w tanich knajpach, praktycznie nigdy nie było wypisanego menu. Pani zawsze recytowała 7 czy 8 pozycji z prędkością karabinu i trzeba się było połapać, co dają i jeszcze coś wybrać.

Nasze ulubione kolumbijskie przysmaki to kokosy zebrane na plaży

Hałas

Mamy wrażenie, że priorytety u Kolumbijczyków są następujące: system audio, dobry samochód, wykończenie domu. Gigantyczne kolumny często grają na cały regulator, przy otwartych oknach, żeby cała ulica mogła się bawić. Na szczęście nie jest to tak męczące jak w Peru, bo często lecą naprawdę fajne, salsowe kawałki.

Kolumbijczycy są tak przyzwyczajeni do hałasu, że mogą spać na głośnikach

Religia

Kolumbia jest bardzo katolickim krajem. Widać, że religia odgrywa ważną rolę w codziennym życiu mieszkańców. A co z mafiozami i narcosami? Też są wierzący. Tylko zaadoptowali sobie religię do swoich reguł. To znaczy, że jeśli kogoś dopadną, tłumaczą sobie „dnia xx Bóg zadecydował, że musisz zginąć”.

W Kolumbii jest pełno kościołów, a niektóre z nich są bardzo imponujące

Klimat

Mi Kolumbia zawsze kojarzyła się z upałami i gorącymi laskami w skąpych kieckach, tańczącymi salsę. No i coś w tym jest, ale nie wszędzie. Południe (mniej więcej do Popayán) jest jeszcze w górzystej części kraju, i wcale tak ciepło nie jest. Podobnie w Medellín, czy Bogocie, która znajduje się na wysokości 2600 m n.p.m. Okazuje się jednak, że nawet w tych zimniejszych regionach, ciepła woda pod prysznicem to raczej dobro luksusowe, niż oczekiwany standard. O ile na upalnym wybrzeżu zimny prysznic jest zbawienny, to w takim Popayán czy Medellín, był wyzwaniem i treningiem psychiki (wcale nie jest mi zimno, wcale a wcale!).

Kiedy w takim Medellín ci nagle rąbnie zimnem i deszczem, a ty bez parasolki…

Waluta

Uwaga – zdradzamy przepis na łatwy zarobek w Kolumbii. Bankierzy go nienawidzą! Nie wiedzieć czemu, ale we wszystkich kantorach, kurs dolara był znacznie zaniżony względem kursu średniego. Przykład: kurs średni wynosi (w dniu pisania posta) 1 USD = 3257 COP, a na stronie pierwszego lepszego kantoru w Bogocie 1 USD = 2960 COP. Mając więc konto walutowe na dobrych warunkach (jak na przykład Alior Kantor Walutowy) można ze swojego konta USD wyciągnąć pesos po kursie zbliżonym do średniego, a potem w kantorze kupić dolary po zaniżonym kursie. W ten sposób, można zyskać nawet 10%, tak po prostu, za darmo. Manewr opłaca się zwłaszcza, jeśli jedzie się potem do Ekwadoru (gdzie walutą jest dolar amerykański). Niestety to jest kolejna rzecz, której przez dengę nie zrobiliśmy (mieliśmy przeznaczony w planie 1 dzień w Bogocie na takie manewry). No trudno, wzbogacimy się innym razem.

To nie jest dwa razy po gówno warte tysiąc

Podsumowując

Kolejny kraj, który zapadł nam w pamięci dzięki ludziom. No bo jak tu się nie uśmiechać, kiedy pani podając ci obiad mówi „proszę kochanie”, a mijani na ulicy ludzie po prostu sobie śpiewają? Ma swoje mankamenty, jak tłuste jedzenie, niebezpieczne miejsca, czy komary z dengą, ale i tak będziemy ją bardzo dobrze wspominać. Musimy jednak przyznać, że nie jest w naszym odczuciu tak spektakularnym krajem, jak się spodziewaliśmy. Są super ludzie, są piękne miejsca, oceniamy ją na 5, ale na pewno nie na 6+.

Dodaj komentarz

4 komentarze “KOLUMBIA – ciekawostki i wrażenia”