Gran Canaria – nasz słoneczny dom

Czyli w skrócie: gdzie byliśmy, co robiliśmy i co nam się podobało i zrobilibyśmy znów.

 

Północ wyspy:

Las Palmas de Gran Canaria (28°08’03.2″N 15°26’06.2″W)

Stolica wyspy. To właśnie tam mieszkaliśmy i studiowaliśmy przez pół roku. Miasto samo w sobie nie jest zbyt ładne, nie ma tam pereł architektury (poza niedużą historyczną dzielnicą Vegueta z okazałą katedrą), czy niesamowitych parków. Jest 3-kilometrowa miejska plaża Las Canteras (główne foto), ale plaż na wyspie też jest wiele (chociaż ta jest naprawdę fajna). Warto jednak tam zajrzeć, bo Las Palmas jest bardzo dobrym punktem wypadowym na krótkie wycieczki po okolicy (w zasięgu połączeń autobusowych).

Katedra w Las Palmas

 

La Isleta (28°09’39.9″N 15°26’03.6″W)

Z hiszpańskiego “wysepka”. Półwysep na północy Las Palmas, można tam podjechać miejskim autobusem lub przespacerować się (ok 1h). Jest tam plaża, na której raczej nie spotkamy turystów, ale też wejście do wody jest dużo mniej przyjemne – bardzo kamieniste dno. Są też jaskinie Guanczów – rdzennych mieszkańców wysp. Bardzo podobne jak w Cenobio de Valerón, więc jeżeli nie jest wam po drodze jechać do tamtych wykopalisk archeologicznych, warto przejść się do jaskiń na La Islecie. Teoretycznie nie ma tam wstępu ze względu na obsuwające się kamienie i brak odpowiednich zabezpieczeń, ale w praktyce ścieżka jest zagrodzona plastikową bramką, którą można obejść na własne ryzyko. Dawniej jaskinie były dostępne dla turystów, wciąż są tam tablice informacyjne. Ze wzgórza na wysepce jest piękny widok na całe miasto i port. Będąc w Las Palmas zdecydowanie trzeba się tam przejść.

Ścieżka do jaskiń Guanczów

 

Wzgórze Islety z panoramą miasta

 

Po drugiej stronie wzgórza jest strefa wojskowa – teoretycznie niedostępna. Super miejsce na spacer!

 

Ogród botaniczny Viera y Clavijo (28°03’53.5″N 15°27’39.1″W)

Niedaleko za miastem jest bardzo ładny, duży i dobrze utrzymany ogród botaniczny. Można tam zobaczyć chyba każdy rodzaj kaktusa i mnóstwo innych, dziwnych roślin których nazw teraz nie pamiętam. Przyjemna odmiana po pustynnym krajobrazie La Islety. Co więcej – ogród znajduje się niedaleko kampusu uniwersyteckiego, więc wracając można wstąpić do uczelnianej stołówki na pyszny, tani obiad (2,5 € lub 5€ – jedno lub dwa dania). Stołówka może się różnie kojarzyć, ale tam było naprawdę smacznie. Stołówka jest tu.

Taaaakie wysokie kaktusy tam były!

 

Caldera de Bandama (28°01’55.7″N 15°27’22.5″W)

Ogromny krater wulkaniczny, obok znajduje się klub golfowy Real Club de Golf, który był pierwszym klubem golfowym w całej Hiszpanii. Krater można obejść dookoła, można wejść na punkt widokowy na wzgórzu ponad kraterem, można też zejść na samo dno krateru, a po drodze odkryć maleńką ścieżkę prowadzącą do jaskiń. Polecamy! PS: jaskinie uległy zawaleniu niedługo przed naszą wizytą, wchodzenie do nich może być bardzo niebezpieczne! My nie wchodziliśmy. Skądże…

Panorama z kraterem w roli głównej

 

Jaskinie w 2014 roku Źródło

 

Jaskinie podczas naszej wizyty

 

Arucas (28°07’07.1″N 15°31’24.0″W)

Urokliwe miasteczko z wielką katedrą, wzgórzem Montana de Arucas (piękna panorama miasta, a także wybrzeża z La Isletą), oraz z… fabryką rumu. Rum Arehucas jest znakiem firmowym Kanarów, to coś, czego trzeba spróbować. A najlepiej spróbować prosto z fabryki 🙂 Fabrykę można zwiedzać za darmo, dowiedzieć się o procesie produkcji, przejść się po sali z beczkami, w których leżakuje rum i na których podpisały się znane osobistości, a na koniec degustować przeróżnych rumów i likierów na bazie rumu produkowanych w fabryce. Jest też sklepik, gdzie od razu można kupić to, co nam najbardziej zasmakuje trochę taniej niż w marketach w mieście (w marketach nie ma też wszystkich rodzajów rumu). My zwiedzaliśmy fabrykę 4 razy 🙂

Dowód, że byliśmy na Montana de Arucas

 

Wiele gwiazd odwiedzało fabrykę w Arucas i podpisywało się na ‚swoich’ beczkach

 

Teror (28°03’34.5″N 15°32’50.9″W)

Kolejne urocze małe miasteczko, ładny ryneczek z katedrą, klimatyczne uliczki z typowymi kanaryjskimi drewnianymi balkonami. Za miastem jest też kilka punktów widokowych. Może nie ma tam za dużo do roboty, ale to naprawdę miły przystanek np. po drodze na Roque Nublo.

Teror nie taki straszny 😉

 

Cenobio de Valeron (28°08’20.3″N 15°36’13.6″W)

Wspomniane przy okazji La Islety jaskinie Guanczów. Okazalsze, niż na Islecie, ale oprócz jaskiń nie ma tam nic ciekawego. Jeśli nie jest po drodze, można to pominąć moim zdaniem.

Jaskinie Guanczów Cenobio de Valeron

 

Puerto de las Nieves (28°06’09.0″N 15°42’41.3″W)

I znów małe, ładne miasteczko, tym razem bez katedry, ale za to z basenami naturalnymi i ułamanym palcem bożym – przybrzeżną formacją skalną, która do 2005 roku przypominała palec, więc nazywano ją El Dedo de Dios, ale podczas sztormu palec się wziął i ułamał. Tradycyjnie polecamy spacer poza szlakiem, my weszliśmy na klify ponad El Dedo de Dios i oglądaliśmy go z góry, z widokiem na miasto.

Złamany Palec Boży widziany z góry

 

Naturalne baseny

 

Centrum wyspy:

Artenara (28°01’12.1″N 15°38’48.1″W)

Ładnie położona wioska w górach. Jest tam malutkie muzeum etnograficzne, w którym można zobaczyć jak dawniej Kanaryjczycy żyli w domach budowanych w jaskiniach (takie domy funkcjonują w górskich wioskach do dzisiaj!) i przymierzyć tradycyjne stroje. Wstęp jest ‘co łaska’, a samo muzeum jest bardzo… domowe. Może nic szczególnego, ale nas bardzo ujęło to miejsce. Warto tam zajrzeć, zwłaszcza że jadąc od północnego zachodu jest po drodze na…

Bardzo domowe muzeum

 

Razem z kolegą prezentujemy tradycyjne stroje

 

Roque Nublo (27°58’06.0″N 15°36’35.9″W)

Absolutny hit i znak firmowy Gran Canarii, ciężko osiągalny autobusem. Ogromna skała w centrum wyspy, za którą roztacza się piękny widok na całą dolinę, a przy dobrej pogodzie widać ‘lewitującą’ w oddali Teneryfę. Cudnie! My bardzo polecamy Spacer z Cruz de Tejeda, ok 8 km szlakiem z super widokami m.in. na Roque Bentayga. Warto wycelować czasowo tak, żeby wracać o zachodzie słońca.

Kawał skały zdobyty!

 

A z tyłu, za tą skałą kryje się takie cudo

 

Powrót do Cruz de Tejeda przy zachodzącym słońcu

 

Pico de Las Nieves (27°57’49.4″N 15°33’57.3″W)

Punkt widokowy bardzo blisko Roque Nublo, najwyższy szczyt na wyspie (1949 m). Znajduje się tam obserwatorium astronomiczne, dlatego teren jest ogrodzony. Można wjechać samochodem na sam szczyt tylko jedną drogą i popatrzeć z wyznaczonego punktu. Przez to naszym zdaniem jest mniej ciekawy niż Roque Nublo, ale będąc blisko warto podjechać.

Znowu zachody słońca 🙂 Tym razem widok na Roque Nublo z Pico de Las Nieves

 

Południe wyspy:

Dunas de Maspalomas (27°44’19.4″N 15°34’47.5″W)

Im dalej na południe, tym więcej turystów. Mało jest ładnych miasteczek, raczej wielkie kompleksy hotelowe znane z Pamiętników z Wakacji, w których Michał miał okazję zagrać. Nie inaczej jest w Maspalomas i bliźniaczym Playa del Ingles. Warto jednak zjechać na południe, pospacerować po ogromnych, naturalnych wydmach i poczuć się trochę jak na pustyni. Uwaga: przy wydmach są plaże naturystów, trzeba się przygotować psychicznie na widok nagich ciał (raczej starszych osób 😉 )

Taka trochę większa piaskownica

 

Plaża w Maspalomas

 

Puerto de Mogan (27°49’05.6″N 15°45’55.1″W)

Jedna z niewielu ładnych miejscowości na południowym wybrzeżu. Uroczy mały porcik, z białymi domkami i kolorowymi zdobieniami. Przyjemny na spacer. Zdjęcie niestety nie nasze, tylko z internetów. Nasze gdzieś się zapodziały.

Puerto de Mogan, źródło: www.tui.pl

To oczywiście nie wszystko, co można robić na wyspie. My sami mieszkając tam pół roku nie zgłębiliśmy każdego jej zakamarka. Nie byliśmy np na plaży Gui-Gui, do której można się dostać tylko samochodem, a potem pieszo przez góry przez około 3 godziny. Nie zeszliśmy każdego wąwozu, nie byliśmy na każdej plaży. Ale zobaczyliśmy spory kawałek tej wyspy, i szczerze polecamy wyżej wymienione miejsca.

Dodaj komentarz