Zmniejsz głowę o połowę – RÓWNIK

Po zapoznaniu się ze starówką w Quito wybieramy się na połowę świata, czyli symboliczny pomnik na równiku. Symboliczny, bo wg pomiarów z XVIII wieku równik wypadał właśnie tam. Okazało się jednak, że ówcześni geodeci nie uwzględnili tego, że powinni skalibrować swoje urządzenia ze względu na wysokość nad poziomem morza. Zgodnie z nowszymi pomiarami wojskowym GPSem z lat 90-tych, równik znajduje się 200 metrów na północ od pomnika. Jako, że wstęp na symboliczny pomnik kosztuje 5 USD (!!!), wybieramy się do Intiñan Solar Museum, które jest o dolara tańsze i znajduje się na tym właściwym równiku (oszczędność!).

Przepis, że głowa mała

Muzeum częściowo poświęcone jest rdzennym plemionom Indian Jivaro, które do dzisiaj żyją w amazońskiej dżungli na pograniczu Ekwadoru i Peru, a częściowo właściwościom równika. Najpierw dowiadujemy się o Indianach oraz o ich dawnych zwyczajach, np. o zmniejszaniu głów. Po pokonaniu wroga, jego głowę odcinano i dumnie noszono na szyi jak amulet, ale zmniejszoną do wielkości mniej więcej piłki tenisowej. Im więcej głów, tym ważniejszy członek plemienia. A jak taką głowę pozyskać? Oto przepis:

Składniki:

  • Jedna dorodna głowa
  • Bardzo dużo dziwnych amazońskich ziół
  • Kamienie
  • Piasek

Przygotowanie:

  • Świeżo obciętą głowę wypłukać, spuścić krew
  • Naciąć skórę na karku i wyjąć zawartość, oczyścić z grubsza z mięsa i bebechów
  • Zaszyć usta i powieki, wewnątrz umieścić drewniany kołek dla zachowania kształtu
  • Gotować w dziwnych amazońskich ziołach na małym ogniu przez 15 – 30 minut, aż głowa zmniejszy się o ok. połowę
  • Wypchać gorącymi kamieniami i piaskiem tak, by zachowała swój kształt
  • Wysuszyć głowę na dymie z paleniska
  • Kiedy skóra jest sucha, można wywrócić ją na lewą stronę i usunąć pozostałe resztki mięsa, aby uniknąć nieprzyjemnych zapachów i nie kusić Azora dodatkową kolacją
  • Zaszyć skórę naciętą początkowo na karku

Bardzo ważne jest, by dobrze zaszyć powieki i usta, aby dusza zmarłego została zamknięta w głowie i nie mściła się na nas, oraz aby użyć wszystkich dziwnych amazońskich ziół, dzięki którym nie wypadną włosy i głowa będzie ładniejsza. I gotowe! Podawać przy akompaniamencie glorii i chwały.

Ilustracja do przepisu krok po kroku
Trochę nieostre wyszło, ale tak mniej więcej wygląda efekt końcowy

„Doświadczenia” z równika

Inną atrakcją muzeum są doświadczenia, które rzekomo udowadniają, że jesteśmy na równiku. Najbardziej znane jest to ze zlewem. Pan pokazuje, że spuszczając wodę ze zlewu postawionego na równiku, woda spada bez wirowania, na półkuli południowej, jakieś 3 metry od równika, woda wiruje w kierunku ruchu wskazówek zegara, a na północnej w przeciwnym. Pan miesza w to siłę Coriolisa, która odpowiada między innymi za przeciwne kierunki huraganów na różnych półkulach. „Doświadczenie” jest efektowne, i my, mimo sporych wątpliwości, początkowo daliśmy się nabrać. To wszystko to jednak tylko show – siła Coriolisa nie ma wpływu na kierunek wirowania spuszczanej wody w zlewie lub w toalecie. Gość po prostu wlewał wodę raz z jednej, raz z drugiej strony, wprawiając ją w ruch wirowy, i wyciągał korek zanim ruch całkowicie ustąpił. Miałam nawet zapytać, czy nie powinniśmy zaczekać, aż całkowicie się uspokoi, ale jakoś głupio mi było się wychylać i przerywać. Cały temat jest zwięźle wyjaśniony w tym artykule i dodatkowo zobrazowane dwoma synchronicznymi filmikami. A nagrania z naszej wizyty możecie obejrzeć poniżej, na trzecim filmiku ( z półkuli północnej) widać, że woda wlewana jest z lewej strony naczynia i spuszczana zanim się uspokoi.

Inne pokazy, to na przykład stawianie ugotowanego jajka na główce gwoździa, że na równiku niby łatwiej. Ale ile razy w życiu stawialiście jajko na gwoździu? I jak bardzo subiektywna ocena, że było łatwo lub trudno jest miarodajna? No właśnie. Tak, że jak Ci mówią, że jest łatwiej, to uważasz, że jest.

Michał dostał dyplom za prawidłowe wyważenie jaja na gwoździu. Mi się nie udało 🙁

A najfajniejsza sztuczka, to „udowodnienie”, że na równiku siła grawitacji jest mniejsza (jakby co, to faktycznie jest, ale tylko odrobineczkę, i człowiek nie jest w stanie tego na sobie zauważyć – wyjaśnienie tu). Pan wybrał sobie ochotnika, kazał stanąć 3 metry od równika, złączyć dłonie, i wyprostowane ręce unieść nad głowę. Swoją ręką naciskał z całej siły na jego ręce próbując je obniżyć, a chłopak miał z całej siły oporować. Następnie powtórzyli operację, tym razem chłopak stał na równiku, a pan tylko dwoma palcami próbował obniżyć jego ręce. Oczywiście udało mu się. Ale nie dlatego, że magiczne właściwości kreski na betonie mu dopomogły, tylko dlatego, że mięśnie ochotnika były zmęczone poprzednią próbą. A tak w ogóle, to czy to „doświadczenie” nie powinno być przeprowadzone odwrotnie? Chyba mniejsza siła działająca w dół na równiku powinna pomagać ochotnikowi utrzymać ręce w górze. Ale co my tam wiemy o fizyce, jesteśmy tylko inżynierami.

Jesteśmy na różnych półkulach!
Ciekawe czy oznaczenia toalet są oryginalne z czasów Indian Jivaro…?

Konkludując, jeśli chce się mieć fajne pamiątkowe zdjęcie w połowie świata, nie ma znaczenia, czy pójdzie się na równik wyznaczony ponad 200 lat temu, czy ten nowszy – w obu miejscach jest linia na betonie podpisana „Szerokość 00°00’00” „. Nie wiemy, co dokładnie oferuje ta droższa opcja, ale kompleks jest dość duży i oprócz pomnika na równiku jest też muzeum. Widziałam ostatnio w jakimś filmiku w internecie, że tam wyjaśnione jest obalenie mitu ze spuszczaniem wody w zlewie. Może jednak warto dopłacić dolara? Jeśli chodzi o Intiñan Solar Museum, to cóż… Fajnie posłuchać o zredukowanych głowach i dowiedzieć się czegoś o plemionach Indian Jivaro. A wiedząc o przeprowadzanych tam doświadczeniach, można tam iść z przymrużeniem oka, lub zdemaskować eksperymentatorów. Ciekawe, jak się z tego tłumaczą i jak często odwiedzają ich fizycy 🙂

Dodaj komentarz