DENGA – rysa na rajskim obrazku

Po tygodniu relaksu i podziwiania niesamowitych krajobrazów, powoli kierujemy się w stronę Bogoty. Planujemy po drodze rafting w kolumbijskiej stolicy sportów ekstremalnych San Gil (30.000 COP / 36 PLN za 2-godzinny spływ po odcinku rzeki 3 klasy!) i kosztowanie typowych dań z Bogoty. Pojawił się jednak mały szkopuł, który krzyżuje nam plany…

Rajskie plaże, na których grasują komary

Co to jest denga i jakie są jej przyczyny?

Denga to choroba wirusowa przenoszona przez komary w tropikalnych częściach świata. Wywołują ją cztery typy wirusa dengi: DENV 1–4. Zakażenie wirusem dengi może przebiegać w sposób nieodczuwalny przez podróżnego lub prowadzić do wystąpienia ostrych objawów chorobowych, w tym ciężkich zaburzeń krzepnięcia i krwotoków.
Wirusa dengi przenoszą komary z rodzaju Aedes, np. A. aegypti lub A. albopictus, zwane komarami tygrysimi z powodu zdobiących je białych i czarnych pasków. 
Są to owady aktywne przede wszystkim za dnia, dobrze zaadoptowane do warunków miejskich, gdzie jako miejsca lęgowe wykorzystują niewielkie zbiorniki słodkiej wody, np. wypełnione deszczówką wiadra, puszki czy porzucone opony.

Źródło: Medycyna praktyczna

Gdzie i jak często występuje denga? Kto jest najbardziej narażony na zachorowanie?

Denga występuje w ponad 100 krajach w tropiku i stanowi obecnie najczęstszą infekcję wirusową przenoszoną przez owady na świecie (zob. Występowanie dengi). Najwięcej zachorowań na dengę rozpoznawanych jest w Azji, gdzie stanowi główną przyczynę śmierci wśród dzieci. Ze względu na opisany wcześniej tryb życia komarów przenoszących wirusy dengi choroba powszechnie występuje w miastach w tropiku. Postępująca urbanizacja oraz zmiany klimatyczne sprawiły, że w ciągu ostatnich 20 lat liczba przypadków dengi zwiększyła się dramatycznie w wielu regionach świata, przede wszystkim w Ameryce Łacińskiej, na Karaibach, w państwach Azji Południowo-Wschodniej oraz na wyspach Pacyfiku.
Obecnie denga jest najczęściej rozpoznawaną chorobą wśród turystów, którzy zgłaszają się do ośrodków medycyny tropikalnej z powodu gorączki po powrocie z terenów tropikalnych (z wyjątkiem Afryki subsaharyjskiej, gdzie wciąż przeważają chorzy z malarią).

Źródło: Medycyna praktyczna

Występowanie dengi na świecie. Źródło: Medycyna praktyczna
Jeszcze nie wiemy, że mamy we krwi wirusa dengi, więc podziwiamy piękne krajobrazy w okolicach Bucaramanga

Pierwsze objawy

Docieramy do San Gil, gdzie rozpytujemy się o rafting. Plany jednak krzyżuje nam coś, co na początku bierzemy tylko za złe samopoczucie. Pojawia się ból głowy, nudności i zmęczenie. No dobra, skoro jesteśmy zmęczeni i źle się czujemy, to jaki może być lepszy lek, niż sen? Po 16h(!) spania budzimy się z ponad 40-stopniową gorączką, bólem stawów i mięśni, nudnościami, brakiem apetytu i siły na cokolwiek. Zaobserwowaliśmy także niewielkie krwawienia z błon śluzowych (nos, usta) i niewielkie wysypki na rękach i plecach, które wcześniej wzięliśmy po prostu za uczulenie. Na dodatek strasznie chce nam się pić, ale nie jesteśmy w stanie wypić więcej, niż łyk wody na raz. Oli ledwo udaje się podnieść telefon i zorganizować przez ubezpieczyciela wizytę u lekarza.

Jak się objawia denga?

Objawy dengi pojawiają się zwykle w ciągu 3–14 dni po ukłuciu przez zakażonego komara. Najczęstsze dolegliwości to gorączka o nagłym początku, ból głowy, znaczne osłabienie oraz silny ból mięśni lub stawów; u około połowy chorych stwierdza się również wysypkę. Niekiedy występują także: zapalenie spojówek lub gardła oraz dolegliwości żołądkowo-jelitowe
U części chorych w dalszym przebiegu choroby dochodzi do rozwoju postaci krwotocznej bądź wstrząsu. Objawy zaburzeń krzepnięcia u pacjentów z dengą obejmują wybroczyny na skórze oraz krwawienia z błon śluzowych (nosa, jamy ustnej lub dróg rodnych) i przewodu pokarmowego. Te groźne dla życia zaburzenia pojawiają się najczęściej po kilku dniach choroby, już po ustąpieniu gorączki.

Źródło: Medycyna praktyczna

Najgorszy, pierwszy etap

500 metrów drogi do szpitala pokonujemy w 30 minut. Ledwo doczołgujemy się do bramy wejściowej na ostry dyżur, a na powitanie strażnik przyczepia się, że nie mamy długich spodni. „Tak, to można przyjść na plażę, a nie do lekarza.” Na początku nie wiemy, co powiedzieć. Kiedy ktoś ma wypadek, to też go potem nie wpuszczają, jeśli nie ma na sobie garnituru? Jakoś udaje nam się w końcu wynegocjować, żeby nas wpuścili i spędzamy w szpitalu pół dnia, głównie w poczekalni. Wszystko jednak idzie w miarę bezproblemowo, ubezpieczyciel załatwił nam gwarancję płatności i wszystko odbywa się bezgotówkowo. Robią nam badania krwi i podają leki na zbicie gorączki. I niestety mają dla nas złą wiadomość. Na dengę nie ma lekarstwa, trzeba swoje przecierpieć, biorąc leki na zbicie gorączki i pijąc elektrolity.

UWAGA!!!
Należy unikać przyjmowania leków oddziałujących na układ krzepnięcia, czyli m.in. kwasu acetylosalicylowego (aspiryny), ibuprofenu oraz większości niesteroidowych leków przeciwzapalnych, ponieważ mogą one nasilić problemy krwotoczne związane z zakażeniem wirusem dengi. Można natomiast zastosować paracetamol.

Wracamy do hostelu, gdzie spędzamy następne 2 dni na zmianę w łóżku i hamaku. Ponieważ czas nas goni, postanawiamy przemieścić się do Bogoty. Oczywiście autostop odpada, jedziemy autobusem. I w tej podróży zostajemy okradzeni! Co prawda tylko z 5-litrowego baniaka wody, ale w tamtej chwili to była najpotrzebniejsza nam rzecz, jaką mieliśmy przy sobie :/

Szpital i kroplówka

W szpitalu w San Gil dostajemy skierowanie na drugie badania krwi do wykonania po 48h. Mają one ostatecznie potwierdzić, czy mamy dengę (było podejrzenie, że może to być również zatrucie po wypiciu wody z kranu). Niestety, tym razem nasz ubezpieczyciel nie stanął na wysokości zadania i przez 48h nie zdołał załatwić nam wizyty w żadnym szpitalu. Dekujemy się u naszego hosta z Couchsurfingu i idziemy do najbliższej placówki, jaką znaleźliśmy.

Początkowo wszystko idzie w miarę sprawnie, udaje nam się zarejestrować i rozpocząć badania na podstawie gwarancji płatności ze szpitala San Gil. Robią nam kolejne badania krwi i podłączają mnie (Michała) do kroplówki. Czemu nie podłączyli Oli, skoro byliśmy w tym samym stanie, tego nie wiemy. Jednak ostatecznie okazało się, że na dobre wyszło. Mimo, że wciągnąłem 2 litry płynu prosto w żyłę, to nie zmieniło to dużo w moim samopoczuciu, a sytuacja ze szpitalem w pewnym momencie się skomplikowała.

Najdroższa kroplówka świata

Okazało się, że jednak nasza gwarancja płatności nie przejdzie, a nie mamy przy sobie wystarczająco gotówki (rachunek opiewa na 300.000 COP / 360 PLN za nasze badania krwi + 200.000 COP / 240 PLN za moją kroplówkę. Razem 500.000 COP / 600 PLN. Za taką cenę, to chyba mi czyste złoto w te żyły zaaplikowali). Przemiła pani w recepcji oświadczyła, że nie wypuszczą nas ze szpitala, jeśli nie zapłacimy. Dzwonienie do ubezpieczyciela nie pomogło („Tak, tak, niezwłocznie skontaktujemy się z placówką i wyjaśnimy sprawę.” To niezwłocznie trwa jeszcze do dzisiaj). W końcu o 2:00 w nocy wręczają nam wszystkie wyniki potwierdzające tą mniej poważną postać dengi i oczywiście nie pozwalają opuścić placówki bez uregulowania rachunku. Zastanawiamy się, czy przyjdzie nam tutaj zamieszkać, ale z pomocą przychodzą nasze umiejętności negocjacyjne. Udaje się ustalić, że zapłacimy około 60% rachunku, na co pozwala limit na karcie, a na pozostałe 40% zostawimy depozyt w postaci dolarów schowanych na czarną godzinę, które jakimś cudem Ola wzięła ze sobą w tajemnej kieszonce. Uff, po 9h wracamy do domu i padamy na twarz.

Leczenie dengi

Nie opracowano leków przeciwwirusowych skutecznych przeciwko patogenom wywołującym dengę, leczenie polega więc na terapii objawowej, czyli przede wszystkim na nawadnianiu organizmu za pomocą preparatów doustnych lub kroplówek, zwalczaniu gorączki i bólu oraz korygowaniu zaburzeń krzepnięcia krwi, jeśli wymaga tego stan pacjenta.
W niektórych przypadkach konieczne jest leczenie w warunkach szpitalnych w związku z zagrożeniem ciężkimi postaciami dengi (z krwawieniami i wstrząsem). Czasami chorego trzeba przyjąć na oddział intensywnej terapii.

Źródło: Medycyna praktyczna

Wychodzimy na prostą

Kolejnego dnia szczytem naszych możliwości jest wybranie się do szpitala, aby uregulować rachunek i odebrać nasze dolary. Co ciekawe, nie spotkaliśmy się jeszcze z naszym hostem. Ostatecznie, zobaczyliśmy go dopiero po około 36h mieszkania w jego mieszkaniu. Zostawił nam klucze na portierni, abyśmy po przyjeździe do Bogoty mogli wejść do domu, kiedy on jeszcze będzie w pracy. Potem mijaliśmy się, kiedy my byliśmy w szpitalu. To jest prawdziwa magia Couchsurfingu! Dla niektórych wpuszczanie obcych do swojego domu, zostawianie im kluczy i nie zobaczenie ich przez 1,5 dnia nie mieści się w głowie, dla członków społeczności Couchsurfingu jest to wszak norma.

Jak Couchsurfing, to i kanapa. Spędziliśmy na niej długie godziny, nie mogąc się podnieść

Podsumowanie

Pomimo tego, że my dengę przeszliśmy w miarę łagodnie, może to być niezwykle niebezpieczna choroba. Początkowe objawy nie wskazują jednoznacznie, co nas bierze (początkowo nasze podejrzenia padały na spożycie wody niezdatnej do picia), jednak gorączka przekraczająca 40 stopni jest bezdyskusyjnym sygnałem, że niezwłocznie trzeba udać się do lekarza. Jak rozpoznać, że ma się tak wysoką gorączkę nie mając termometru? Otóż części ciała znajdujące się bliżej tułowia oraz sam tułów… PARZĄ!!! Gdy dotykałem swoich ud lub brzucha, ewidentnie parzyły mnie w dłonie. Oczywiście dochodzi do tego kompletna niemoc do zrobienia czegokolwiek. Nawet oglądanie YouTube’a to było dla mnie za dużo.

O ile prawdopodobieństwo przejścia dengi w tzw. postać ciężką (z krwawieniami wewnętrznymi i zewnętrznymi i wstrząsem) jest stosunkowo niewielkie, to w przypadku jej wystąpienia stanowi bezpośrednie zagrożenie życia. W krajach rozwijających się umiera 10-20% osób dotkniętych krwotoczną postacią dengi, jednak w placówkach dysponujących dobrymi warunkami opieki nad chorymi oraz właściwym wyposażeniem i wyszkolonym personelem śmiertelność jest o wiele mniejsza – nie przekracza 0,5%. Sytuacji nie można zatem lekceważyć!

Leczenie postaci lekkiej opiera się głównie na nawadnianiu organizmu (elektrolitami, a nie wodą!), przyjmowaniu leków zbijających gorączkę (opartych na paracetamolu) i odpoczywaniu (ta część dengi nawet mi się podobała).

Profilaktyka przeciwko dendze opiera się na takich samych zasadach, jak profilaktyka przeciwko malarii i innym chorobom przenoszonym przez komary. Należy ograniczyć do minimum prawdopodobieństwo ugryzienia przez zarażonego komara poprzez noszenie długich ubrań, stosowanie moskitier, używanie repelentu i unikanie przebywania na zewnątrz w momencie pory żerowania komarów, czyli w ciągu dnia.

Rekonwalescencja może trwać do kilku tygodni, mogą także wystąpić powikłania, takie jak wypadanie włosów lub obniżenie odporności. Nam się nie trafiło ani jedno, ani drugie, widocznie dużo zależy też od indywidualnych uwarunkowań organizmu, czynników zewnętrznych (np. pogoda, jedzenie) oraz rodzaju wirusa.

Niemniej jednak uczulamy Was na to, że denga powszechnie występuje w wielu popularnych obecnie regionach turystycznych i można się nią zarazić nawet podczas krótkich wakacji na rajskiej plaży. Wcale nie trzeba jechać głęboko w dżunglę. Przyłóżcie wagę do odpowiedniej profilaktyki, a w przypadku wystąpienia niepokojących objawów nie odkładajcie wizyty u lekarza!

Na pewno wiele z Was podróżowało do krajów tropikalnych. Czy byliście świadomi zagrożenia zarażeniem dengą bądź inną chorobą endemiczną? Jakie powzięliście środki ostrożności?

Dodaj komentarz