BRAZYLIA – informacje praktyczne

 

W Brazylii przejechaliśmy autostopem przez 6 stanów, w sumie 5750 km. Niektóre stany tylko minęliśmy, w innych zatrzymaliśmy się na dłużej. Różnorodność tego kraju jest na prawdę zaskakująca – zarówno jeśli chodzi o krajobraz, jak i o ludzi. Tu znajdziecie garstkę informacji praktycznych, które zebraliśmy podczas dwumiesięcznego pobytu w tym kraju.

Nasza trasa: Rio de Janeiro – Foz do Iguacu

Co zwiedzać?

Tu można by napisać książkę, a przecież sami widzieliśmy tylko skrawek Brazylii. Postaramy się w skrócie opisać co naszym zdaniem warto zobaczyć.

Rio de Janeiro (22°57’22.1″S 43°10’38.7″W)

Panorama ze wzgórza Corcovado

Reklamować chyba nie trzeba, niesamowite miasto tętniące życiem. My mieliśmy okazję zwiedzać je podczas karnawału, mijając na ulicach masę poprzebieranych ludzi. Jest wiele poradników w internecie co robić w Rio, więc żeby nie przepisywać tego, co już napisane, powiemy tylko, że:

  • Warto wjechać na wzgórze Corcovado pod pomnik Jezusa. Tak, jest turystyczne, jest zapchane ludźmi, nie jest tanie, ale widoki zapierają dech.
  • Warto zobaczyć zachód słońca z z widokiem na Ipanemę
  • Warto zobaczyć którąś fawelę z bliska. Oczywiście najlepiej w towarzystwie lokalsa, nie wymachując lustrzanką na prawo i lewo, no i wybrać sobie taką spokojniejszą.
  • Więcej o Rio de Janeiro można przeczytać w naszych wpisach tu i tu.

Itacaré (14°16’40.2″S 38°59’18.6″W)

Relaks na plaży w Itacaré

Zdecydowany szał, jeśli chodzi o plażowanie. Całe wybrzeże między Porto Seguro, a Salvadorem słynie z pięknych plaż. My wybraliśmy na kilkudniowy odpoczynek Itacaré i był to strzał w dziesiątkę. Jest to małe, hipisowskie miasteczko, w zasięgu którego są 3 świetne plaże znane ze świetnych warunków do surfingu, i troszkę dalej idąc przez las jeszcze jedna. Poza szczytem sezonu można znaleźć bardzo przyzwoity i niedrogi hostel (my płaciliśmy ok. 25 PLN za osobę), tanio zjeść i poplażować w spokoju, bo w porównaniu do miejskich plaż w Rio, w Itacaré była zaledwie garstka ludzi. O Itacaré pisaliśmy tu.

Salvador (12°58’18.9″S 38°30’32.5″W)

Lembranças do Bahia pod kościołem Bonfim

Nasze ulubione brazylijskie miasto. Pełne kolorów, muzyki, chaotyczne. Najbardziej inne od tego, co znamy na co dzień. Podobnie jak z Rio, nie będziemy się powtarzać, ale w skrócie możemy polecić:

  • Pelourinho – stare miasto. Standard, wiemy. Nas absolutnie zachwyciło
  • Igreja do Nosso Senhor do Bonfim – kościół, w którym odbywają się zarówno ceremonie katolickie jak i Candomblé. Podobno piękny o zachodzie słońca, my niestety dotarliśmy spóźnieni 🙁
  • Zachód słońca na Farol da Barra – nie dość, że piękny spektakl, to często przy akompaniamencie ulicznych grajków
  • Jeść dużo owoców, pić wodę z kokosa, jeść geladinho (domowej roboty lody z soków owocowych sprzedawane na ulicy) – generalnie w całej Bahia te frykasy są najłatwiej dostępne, a ich ceny są najniższe.
  • NIE BRAĆ wstążek lembrança do Bahia od miłych panów, którzy za darmo rozdają je na ulicy i zawiązują na nadgarstkach. Cały Salvador jest nimi usiany, i wyglądają na prawdę ładnie, ale dowiedzieliśmy się, że to darmowe rozdawanie to oznaczanie turystów, żeby później było wiadomo, kogo okraść.
  • Naszą relację z Salvadoru znajdziecie tu.

Chapada Diamantina (12°36’16.0″S 41°26’43.3″W)

Chapada Diamantina

Mimo naszej niefajnej przygody z wodospadem, bardzo polecamy park narodowy Chapada Diamantina. Formacje skalne i wodospady robią ogromne wrażenie. Głównymi punktami wypadowymi na trekkingi są miejscowości Lençóis (tańsze) i Caete-Açu (droższe). Jednak atrakcji jest znacznie więcej, ale bez samochodu trudno jest sprawnie przemieścić się pomiędzy kolejnymi punktami.

Ouro Preto (20°23’06.5″S 43°30’15.9″W)

Panorama miasta widoczna z… akademika

Bardzo ładnie położone miasteczko, mnóstwo punktów widokowych. Więcej o Ouro Preto i pobliskiej Marianie, równie ładnej, pisaliśmy tu.

Foz do Iguaçu (25°32’00.2″S 54°34’32.9″W)

Brazylijczycy wybudowali pomost, którym można podejść na prawdę blisko

Zobaczenie wodospadów Iguaçu było na naszej liście marzeń. Naszym zdaniem to zdecydowanie obowiązkowy punkt. Ciekawym obiektem jest też zapora Itaipu, którą można zwiedzić z Foz. Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj.

Gdzie spać?

Jeden z naszych „kempingów” na stacji benzynowej

My, podróżując niskobudżetowo, zawsze szukamy najtańszych rozwiązań. Kiedy w miastach nie udawało nam się znaleźć Couchsurfingu, szukaliśmy najtańszych hosteli. Za łóżko w pokoju wieloosobowym płaciliśmy 20 BRL od osoby (Salvador), za prywatną kwaterę 30 BRL od osoby (Lençois). Kiedy w Caete-Açu ceny były wyższe, znaleźliśmy kemping za 20 BRL od osoby. W drodze natomiast bez problemu można spać na stacjach benzynowych. Są całodobowe, więc zawsze ktoś będzie miał oko na wasz namiot, prawie zawsze przy stacji jest niedroga restauracja, zawsze są łazienki z prysznicami (czasem prysznice były płatne, ok 5 BRL).

Ile to wszystko kosztuje?

Po wypiciu wody z kokosa można poprosić o rozkrojenie i wyjeść miąższ

 

Ceny w Brazylii są bardzo przyjemne, mniej więcej takie jak w Polsce. Wiadomo, niektóre produkty są droższe, inne tańsze. Ale generalnie nie odmawialiśmy sobie przyjemności, nie nadwyrężając zbytnio budżetu. Przykładowe ceny:

Średni kurs reala brazylijskiego podczas naszego pobytu wynosił 1 BRL = 1,03 PLN

  • woda mineralna (1,5l): 2,5 – 3,5 BRL
  • bułka: 0,25 BRL
  • obiad w knajpie: 10 -15 BRL*
  • woda z kokosa (1 kokos to ok 0,5 litra płynu): 1 (Salvador) – 6 (Rio) BRL
  • geladinho: 1 BRL
  • mango: 3 – 5 BRL/kg
  • ananas: 2,5 – 5 BRL/szt.
  • mały jogurt naturalny: 2,5 BRL
  • piwo w knajpie (1l): 8 -10 BRL
  • piwo w sklepie (0,5l): 3 – 4 BRL

* W restauracjach w miastach pozycje z menu były sporo droższe, od 30 nawet do 50 BRL. Jednak w większości knajp można zjeść ‚prato feito’, czyli gotowe danie. Zwykle kawałek mięsa (wołowina, kurczak lub kiełbasa), makaron, ryż, feijao (sos z fasoli) i surówka. Słuszna porcja. Większość restauracji przy stacjach benzynowych to bufet samoobsługowy ‚jesz ile chcesz’, również w tych cenach.

Pyszne ‚jesz ile chcesz’ za 15 BRL!

Autostop

A czasami łapie się w takich malowniczych miejscach!

Działa bardzo różnie, ale generalnie jest dość dobrze. Zdarzały nam się trudne dni, kiedy przez cały dzień wlekliśmy się 200 km podjeżdżając busami (zwłaszcza na wyspie Itaprica!), zdarzały się też takie, kiedy szybko łapaliśmy stopa na długie dystanse. Średni czas oczekiwania można oszacować na ok. 1h. Kierowcy ciężarówek mają zakaz podwożenia autostopowiczów, ale wielokrotnie byliśmy zabierani przez TIRy, tylko jedno z nas musiało się chować za zasłonkę, kiedy mijaliśmy patrole policji.

Telefon, internet mobilny

W takich miejscach próżno szukać zasięgu…

My korzystaliśmy z sieci TIM płacąc 10 BRL na tydzień i dostając za to 1 GB internetu (WhatsApp był za darmo, jeśli konto było ważne). Korzystanie z telefonu nie jest takie proste, bo każdy numer musi być zarejestrowany przy wykorzystaniu CPF – brazylijskiego numeru identyfikacyjnego. Nam swoich danych użyczyła koleżanka, bo zarejestrowanie numeru na cudzoziemca i jego numer dokumentu nie jest możliwe. Ponadto rejestracja musi się odbyć osobiście w salonie TIM. Warto też pamiętać, że przemieszczając się pomiędzy odległymi miastami, często przez wiele godzin mija się jedynie pola i lasy. W takich miejscach i tak nie ma zasięgu.

Wskazówki

Geladinho, mango i karambole i magazyn kokosów!
  • Jeśli chodzi o wypłaty gotówki, to dla nas (Alior Kantor Walutowy) możliwe były tylko w Bradesco (za darmo) i Banco 24h (24 BRL prowizji, nie skorzystaliśmy 🙂 ). W bardzo wielu miejscach można było płacić kartą, jednak nie we wszystkich jest to mądre 🙂
  • Woda butelkowana jest dość droga. Kranówka jest bezpieczna do picia (na północy tylko ta z filtrów przy kranach!), ale paskudna w smaku. My zwykle wciskaliśmy do 1,5 litrowej butelki sok z 1 limonki, było smaczniej i zdrowiej 🙂
  • Jeść duuuużo miejscowych owoców! W smaku są nieporównywalne do tych importowanych do Polski, poza tym mieliśmy okazję spróbować wielu zupełnie nowych smaków (goyaba, jaca, carambola).
  • Nie obnosić się ze sprzętem, nie chodzić z aparatem na wierzchu, nie używać telefonu na ulicy przez dłuższy czas. Raczej wyjąć aparat, zrobić szybko zdjęcie i schować do plecaka. Wszyscy miejscowi nam tak doradzali, i tego się trzymaliśmy. Nic nam się nie stało.
  • Może to błahostka, ale dla nas – alergików – był to istotny problem. W Brazylii praktycznie nie ma chusteczek higienicznych! Papier toaletowy jest kiepskiej jakości, serwetki bardziej papierowe, niż ‚chusteczkowe’. Wycieranie nosa kilkanaście razy dziennie skutkowało podrażnieniami, więc jeśli jedziecie do Brazylii – weźcie sobie zapas chusteczek z Polski 😉
  • Papier toaletowy wrzucamy do kosza na śmieci! Kanalizacje w Brazylii mają bardzo wąskie rury i wyrzucanie papieru do toalety skutkuje zatkaniem.